Naszym zdaniem - Shoei NXR

2018-01-30

Istnieją takie rzeczy, które po prostu warto mieć. Możemy tym szpanować, chwalić i cieszyć się z tego. Ale przede wszystkim możemy mieć świadomość, że mamy coś wybitnie dobrego, zrobionego z dbałością oraz że będziemy tego używać przez wiele kolejnych lat mając problem zakupu zaspokojony na czas nieokreślony.

Mówię tutaj o moim ulubionym wynalazku japońskiej myśli technicznej, jaką jest Shoei NXR. Chyba mało kto nie zna tego modelu z palety Shoei. Niezwykłą popularność zyskał poprzez połączenie małych gabarytów, niskiej wagi, świetnej wentylacji oraz... sportowego rodowodu. Tymi cechami od lat udowadniał, że chce być numero uno na rynku motocyklowych kasków sportowych (nie myląc ze stricte torowymi) i poniekąd mu się udało - ręczna japońska robota to to jest. Dla tych co znają i jeszcze nie słyszeli - nie będę tutaj rozprawiał o danych technicznych skorupy, wykonaniu wnętrza i rodzaju wizjera. Skupię się tu na osobistych wrażeniach, które potwierdzi duża większość użytkowników tego kasku.

Kask jest turbomega wygodny. Dla osób, które nie są przyzwyczajone do posiadania na głowie innych rzeczy niż czapka z daszkiem lub kaszkiet bywa nieco bardziej uciążliwy. Wystarczy jednak kilka krótszych wyjazdów zapoznawczych i po stosunkowo krótkim czasie uznajemy wnętrze NXR-a za swój drugi dom. Może niewielki, ale wygodny i przyjemny. Wielkość skorupy przekłada się na lekkość, ta z kolei przekłada się na duży komfort. W połączeniu ze świetną wentylacją przyczyniającą się do odciążania kasku na głowie podczas jazdy i redukcją większych turbulencji NXR-a możemy używać nie tylko podczas niedzielnych przejażdżek wokół komina, ale także dalszych wyjazdów. Wentylacja jest tak dynamiczna i wydajna, że w gorące lato po otwarciu wszystkich wlotów wentylacyjnych możemy suszyć mokre włosy po wyjściu spod prysznica. Wnętrze zrobione jest z takiego materiału, że nie pocimy się i tym samym nie musimy prać go co tydzień. W środku kasku znajdują się specjalne wypustki przykryte wkładkami akustycznymi, można do niego zamontować wiele rodzajów zestawów intercom.

Wizjer zamontowany w kasku można z łatwością zdejmować do czyszczenia lub wymienić go na coś bardziej nietypowego. W moim przypadku jest to złote lustro, które dodaje +10 punktów lansu pod kolumną Zygmunta. Posiada on bardzo szeroki kąt widzenia, dzięki czemu widzimy wszystko wokół siebie. Również wysokość wizjera CWR-1 pozwala na mocniejsze pochylenie się na bardziej sportowych maszynach przy prędkościach pozwalających na łatwiejszą utratę prawa jazdy. Zapięcie zastosowane w kasku jest to podwójne de, inaczej DD. Bardzo wygodne i bezpieczne, dla osób, które nie są przyzwyczajone do tego typu rozwiązania to powiem tak: kwestia przyzwyczajenia i uznajemy tylko ten rodzaj zabezpieczenia za słuszny. W zestawie mamy również podbródek, który dzięki temu, że jest duży to zamyka nam dół kasku i w rezultacie mamy o wiele większą ciszę i spokój. Dostępny w zestawie deflektor zapobiega nietypowym zawirowywaniom powietrza w środku, a pinlock sprawia że mamy jasny i klarowny obraz na świat.

W praktyce kask Shoei NXR sprawdza się rewelacyjnie zarówno w dojazdach do pracy i na kebaba. Świetnie wywiązał się z zadania podczas niejednej dalszej i bliższej podróży na różnych typach motocykla. Z relacji wielu osób oraz wnioskując po zdjęciach z instagrama wynika, że sprawdza się rewelacyjnie również na torach wyścigowych i podczas szybkiej jazdy po górskich serpentynach. Połączenie niskiej wagi, dobrej wentylacji, komfortu i bezpieczeństwa stawia ten kask na podium wśród kasków uniwersalnych. Jasne jest, że nie jest to typowy turysta z blendą. Nie jest to kask super cichy, w którym po kilku godzinach jazdy w podróży będziemy mogli iść spać bez Ibupromu. Jedno jest pewne, dla mnie jest to kask zajmujący pierwsze miejsce w rzędzie i ma u mnie kolejne kilka dobrych sezonów.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel